Spojrzałam na nich z nienawiścią, mój wzrok w ich stosunku był dość egoistyczny. Musiał mnie tu zabrać, bo tak! Równie dobrze mogłabym się topić czy po prostu siedzieć w tym beznadziejnym domu, z psami, sama. Na jedno wychodzi, trzeba uniknąć tej niezmiernej porażki.
- Tia. - prychnęłam, obracając się od chłopaków, wliczając to mojego ojca który widział wszystko poza mną. - Uważajcie, zakrętu złapać nie mogę tak mnie ciągnie by czyścić tym zasmrodziałym zwierzętom boksy. O niczym innym nie marzę! - poszłam w stronę auta, jednak gdy próbowałam otworzyć drzwi, ojciec zamknął je poprzez kontaktowy kluczyk.
- Niech ten świat piorun trafi! - krzyknęłam, sunąc się plecami po drzwiach auta, siadając jednocześnie na ziemi.
Maks?